Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ruchomości. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ruchomości. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 22 lutego 2015

A gdyby tak przejechanie100 km kosztowało nas 1-2 zł, czyli po co mi e-rower...

Choć trudno w to uwierzyć, tak tanio podróżować możemy już od pewnego czasu. W jaki sposób? Korzystając z roweru wspomaganego elektrycznie (e-roweru). By lepiej zrozumieć jego atrakcyjność, poniżej rozprawiam się z całą listą nieporozumień, jakie wyrosły wokół tego tematu.

Więcej na teren ZaBUdoWanY.. 

wtorek, 20 stycznia 2015

„Drastyczna” podwyżka mandatów?

W ostatnich dniach media donoszą o planowanej „drastycznej” podwyżce stawek mandatów. Głównie ucierpieć mają Ci, którzy przekraczają prędkość i przejeżdżają na czerwonym świetle. Rewolucyjność pomysłu (jak na polskie warunki) polegać ma na uzależnieniu wysokości stawek mandatów od wysokości średniej krajowej płacy. Co więcej, projekt zakłada odrębne stawki za przekraczanie prędkości w terenie zabudowanym i odrębne (niższe) poza nim. Istotną wśród proponowanych zmian wydaje się karanie recydywistów – za czwarte i każde kolejne przewinienie w roku mandat rósłby o 50%!

Więcej na teren ZaBUdoWanY.. 

czwartek, 13 listopada 2014

Dopłaty do rowerów wspomaganych elektrycznie? Dlaczego nie!

Rowery wspomagane elektrycznie wciąż jeszcze stanowią niewielki procent ogółu rowerów poruszających się po Polsce. Czy rządowe bądź też samorządowe programy dopłat mogłyby to zmienić? Przykłady z innych krajów pokazują, że to dobry kierunek.

Dworzec kolejowy w Zurichu; źródło: eltis.org; fot. Harry Shiffer

Mimo niewątpliwych plusów rowerów wspomaganych elektrycznie, do których należą np.bardzo niskie koszty eksploatacji (1-2 zł/100 km), niskie zużycie energii czy też znaczne wydłużenie tras możliwych do pokonania rowerem, główną barierą ich ekspansji na polskim rynku jest cena. Nowy rower kosztuje kilka tysięcy złotych a ceny tych nieco lepszych, z wysokiej jakości silnikiem i lżejszą konstrukcją osiągają nawet 10 000 zł. To zbyt dużo dla przeciętnego Polaka, szczególnie, jeśli infrastruktura rowerowa wciąż jeszcze nie sprzyja przesiadce z samochodu na rower.

Tymczasem wiele krajów decyduje się na dopłaty do pojazdów elektrycznych. Dlaczego? Bo w znacznie mniejszym stopniu zanieczyszczają powietrze. E-rowery pozwalają też ma podróż na dłuższym dystansie niż zwykły bicykl - z tego właśnie powodu Kopenhaga zdecydowała się na dodanie dużej liczby e-rowerów do systemu roweru miejskiego. Takie rozwiązanie pozwala znacznie rozszerzyć krąg korzystających z miejskich wypożyczalni. Dopłaty do zakupu stosowane są już w wielu krajach Europy. Czasem decyzja o tym zapada na poziomie centralnym - jak w Hiszpanii, która stawiając sobie za cel ograniczenie emisji zanieczyszczeń
i poprawę zdrowia mieszkańców przeznaczyła na ten cel wstępnie 500 000 EUR. To niedużo, bo wsparcie indywidualne wynosić ma 200 EUR, co znaczy, że obejmie tylko 2500 klientów. To niewiele tym bardziej, że w 2013 sprzedano w Europie łącznie 1,2 mln e-rowerów.

Na inne rozwiązanie zdecydowano się w Szwajcarii i Francji. Tam dopłaty oferują samorządy i ich wysokość może się różnić. Nad Sekwaną i Loarą może to być np. 500 EUR (Departament Ain) bądź 25% kosztów (nie więcej jednak niż 400 EUR) - jak zaproponowały władze Paryża. Kochający samorządność Szwajcarzy decydują o wysokości opłaty na poziomie gmin. Na najwyższy zwrot liczyć mogą mieszkańcy Berna - aż do 600 CHF. Najniższa kwota wsparcia to zaproponowane przez Frauenfeld 200 CHF.

Czy takie wsparcie byłoby możliwe w Polsce? Wbrew pozorom tak. O środki na ten cel można byłoby z dużym prawdopodobieństwem wnioskować w ramach tzw. ZITów (Zintegrowanych Inwestycji Terytorialnych) - nowego narzędzia finansowania działań grup sąsiadujących samorządów. W projekcie Strategii ZIT dla Krakowskiego Obszaru Funkcjonalnego znaleźć możemy informację, że poprawa jakości powietrza poprzez promowanie strategii niskoemisyjnych form mobilności jest jednym z priorytetów. Co więcej, autorzy strategii  wyraźnie zaznaczają, że "Transport rowerowy stanowi często alternatywę na innych, bardziej obciążających środowisko, form mobilności wewnętrznej miejskiego obszaru funkcjonalnego." Dlaczego więc części środków nie przeznaczyć na dopłaty do e-rowerów, szczególnie dla mieszkańców podkrakowskich gmin?

Dopłaty mają jeszcze jeden aspekt. Przemysł wokół-rowerowy staje się coraz bardziej istotną branżą gospodarki. W tej chwili w Europie zatrudnia on już 650 000 pracowników. To więcej niż górnictwo i metalurgia! A szanse na wzrost są olbrzymie! Pewnym symbolem stał się rok 2012, gdy w Europie sprzedaż rowerów przerosła sprzedaż samochodów. Ale wsparcie zakupu e-rowerów w aglomeracji krakowskiej wydaje się być szczególnie istotne. Czy działania na rzecz poprawy jakości powietrza i zdrowia mieszkańców nie powinny być teraz priorytetem?


Tekst ukazał się także na blogu http://terenzabudowany.blog.pl

środa, 16 lipca 2014

Słowacja europejskim liderem w zmniejszaniu liczby ofiar na drogach!

Niestety ten post nie spodoba się większości polskich kierowców, zarządzającym ruchem ani nawet Krzysztofowi Hołowczycowi. To nie drzewa na poboczu, brak autostrad czy też 123 lata niewoli są bezpośrednią przyczyną tragicznej sytuacji na polskich drogach - to społeczne przyzwolenie na nadmierną prędkość. Co ciekawe, potwierdzają to właśnie dane ze Słowacji.

Słowacja - lider poprawy bezpieczeństwa na drogach na tle innych krajów europejskich; źródło: etsc.eu


Kilka miesięcy temu o sytuacji na słowackich drogach pisał Rafał - zauważa on, że u naszych południowych sąsiadów jest bezpieczniej niż w Polsce. Główną przyczyną takiego stanu rzeczy są m.in. wysokie i konsekwentnie egzekwowane mandaty. Opinia ta oburza część komentujących jego wpis, bo to obraz, który przeszkadza wielu ludziom w Polsce. Bo przecież jak będziemy już mieć autostrady, lepsze samochody i stawimy opór rządowi, który fotoradarami chce się dobrać do naszych kieszeni, to sytuacja na drogach znacznie się poprawi! No i jeszcze te drzewa - przecież Pan Krzysztof wciąż to powtarza...

Niestety ostatni raport Europejskiej Rady Bezpieczeństwa Drogowego pogrąży wszystkich, którzy tak myślą. W okresie 2010-2013 Słowacja zmniejszyła liczbę ofiar wypadków drogowych o 37%! Antonio Avenoso, dyrektor generalny ETSC (Europejskiej Rady Bezpieczeństwa Drogowego) gratulując Słowakom sukcesu namawiał ich jednak na zagęszczenie sieci fotoradarów.... A jak na tym tle wypada Polska? W tym samym okresie zmniejszyliśmy liczbę ofiar na drogach o 14% - to znacznie gorszy wynik niż ten, który odnotowali Bułgarzy (23%), Rumuni (22%), Węgrzy (20%) czy Czesi (19%). Są też Szwedzi - spadek ledwie o 2%. Z pewnością wpadli w kompleksy widząc progres Polaków...

Ale wróćmy do Słowaków - społeczeństwo w gruncie rzeczy dość podobne do naszego, też na dorobku, też bez autostrad i też mieli zabory! Co zatem stoi za ich drogowym sukcesem? Żeby odpowiedzieć na to pytanie najpierw musimy się zgodzić co do tego, co jest przyczyną ofiar na drogach - a jest to nadmierna prędkość. Jak już wiemy, co jest przyczyną, to wystarczy wdrożyć politykę eliminującą tę przyczynę za wszelką CENĘ. I od cen właśnie zaczęli Słowacy.

Tab.1 Porównanie stawek mandatów w Polsce i na Słowacji (poza obszarem zabudowanym; 1EUR = 4.13 PLN)


przekroczenie prędkości - Słowacja
przekroczenie prędkości - Polska
wysokość mandatu – Słowacja [EUR]
wysokość mandatu – Polska [EUR]
Do 6 km/h
Do 10 km/h
upomnienie
12
6-15 km/h
11-20 km/h
20
12-24
15-25 km/h
40
25-29 km/h
21-30 km/h
60
24-48
29-35 km/h
31-40 km/h
135
48-72
35-40 km/h
200
40-45 km/h
41-50 km/h
300
72-96
45-50 km/h
400
50-55 km/h
51 i więcej km/h
520
96-120
55-60 km/h
650
Powyżej 60 km/h
postępowanie administracyjne

Powyższe zestawienie pokazuje nam ile przekroczenie prędkości kosztuje Słowaka a ile Polaka. Oprócz rażąco niskich stawek nad Wisłą, uwagę zwraca też spód tabeli - po pierwsze w Polsce limit powyżej którego przekroczenie prędkości nie ma już znaczenia to 51 km/h. Czy jedziemy w mieście 101 czy 180 km/h, płacimy teoretycznie TYLKO 120 EUR. A dokładniej nie więcej niż 500 zł. Na Słowacji powyżej 50-tki stawki wciąż rosną, a co ciekawe powyżej 60-tki mamy w zestawie jeszcze postępowanie administracyjne (nie jestem pewien, ale słyszałem, że tam stawka może się jeszcze zwiększyć dwukrotnie - czyli płacimy wówczas 5370 zł mandatu). Na obszarze zabudowanym progi stawek nieco się na Słowacji zmieniają (czyt. rosną) i wynoszą odpowiednio:

Tab. 2. Porównanie stawek mandatów w Polsce i na Słowacji w obszarze zabudowanym; 1EUR = 4.13 PLN)

przekroczenie prędkości - Słowacja
przekroczenie prędkości - Polska
wysokość mandatu – Słowacja [EUR]
wysokość mandatu – Polska [EUR]
Do 6 km/h
Do 10 km/h
upomnienie
12
6-10 km/h
20
10-15 km/h
11-20 km/h
40
12-24
15-19 km/h
60
19-25 km/h
21-30 km/h
90
24-48
25-30 km/h
140
30-35 km/h
31-40 km/h
200
48-72
35-40 km/h
280
40-45 km/h
41-50 km/h
360
72-96
45-50 km/h
440
50-55 km/h
51 I więcej km/h
540
96-120
55-60 km/h
650
Powyżej 60 km/h
postępowanie administracyjne
  

Jaki z tego wniosek? W Polsce dla ustawodawcy nie ma znaczenia, czy pirat drogowy rozwija swoją pasję tuż obok szkoły, czy przedszkola - na Słowacji widocznie ma. Jeśli to nie pirat a zwykły kierowca, który rozpędził się do 69 km/h w obszarze zabudowanym (norma w Polsce), to na Słowacji zapłaci on 60 EUR. W Polsce teoretycznie grozi mu za to samo przewinienie kara stanowiąca maksymalnie 40% tej kwoty. Co ciekawe, gdyby w okolicach szkoły ktoś chciał podróżować 110 km/h, to na Słowacji zapłaci w przeliczeniu około 2700 zł, podczas gdy w Polsce ledwie 22% tej kwoty...

A wiecie kiedy Słowacy podnieśli stawki mandatów? W 2009 roku - skutki tych zmian to poprawa statystyk o te 37%. Sądzicie, że to nie wysokość mandatów zmieniła styl jazdy słowackich kierowców? Zobaczcie na wykres poniżej - to liczba ofiar na słowackich drogach. Widzicie kiedy nastąpiła zmiana? Jeśli możecie, to pokażcie ten wykres Panu Krzyśkowi....

Liczba ofiar śmiertelnych na słowackich drogach 2001-2013; źródło: etsc.eu